Współpraca dwóch państwowych koncernów: PGNiG i Tauron, która zaowocowała budową elektrociepłowni w Stalowej Woli, w branży uznawana jest za wzorcową. Udała się na tyle, że uznano iż warto ją „skopiować”. Dziś PGNiG ma ogłosić nowy, wielki sojusz do poszukiwań i wydobycia gazu łupkowego, do którego także wejdzie Tauron oraz PGE, ENEA i KGHM.

PGNiG i Tauron to jedne z największych przedsiębiorstw w naszym kraju. Pierwsza spółka ma około 6 mln klientów indywidualnych, którym sprzedaje gaz, druga dostarcza energię elektryczną do ponad 5 mln gospodarstw domowych. Łączne przychody obu koncernów, obejmujące wszystkie sektory działalności, sięgnęły w 2011 r. prawie 44 mld zł, co odpowiada blisko 3 proc. wartości ubiegłorocznego PKB Polski. Zysk gigantów przekroczył 2,8 mld zł.

Pod prąd i na gazie

Ich wspólny projekt – chociaż działają na różnych polach – budowy elektrociepłowni jest pierwszym takim przedsięwzięciem w kraju. Inne wielkie spółki, nie tylko z branży energetycznej czy surowcowej, uważnie obserwują, jak przebiega ta współpraca. Projekt jest tak dobrze oceniany, że zmniejszył obawy o powodzenie kolejnego wielkiego przedsięwzięcia, które ma się opierać na koncernach z różnych sektorów – współpracy przy poszukiwaniach i wydobyciu gazu łupkowego w Polsce.

Dziś PGNiG, właściciel koncesji na wydobycie łupków, ma ogłosić zawarcie nowego wielkiego sojuszu w skład którego wejdą trzy spółki energetyczne – Tauron, ENEA i PGE – oraz KGHM Polska Miedź. Szczegóły sojuszy do dziś nie były znane. Wiadomo, że PGNiG potrzebuje na realizacje przedsięwzięcia 1,5 mld zł.

Jak to się robi nad Wisłą

Warto przy tej okazji prześledzić etapy rozwoju pierwszej wielkiej umowy PGNiG i Taurona.

W Stalowej Woli wspólnymi siłami postawią elektrociepłownię o wartości netto 1,57 mld zł. Blok gazowo-parowy o mocy 449,16 MW będzie największą i najnowocześniejszą tego typu jednostką w Polsce. Partnerzy szacują, że będzie on wytwarzał rocznie około 3500 GWh energii elektrycznej, czyli ok. 2,5 proc. krajowej produkcji, zużywając 540 mln m3 gazu. Oprócz energii siłownia będzie produkowała także ciepło, w postaci wody na potrzeby komunalne i pary technologicznej dla pobliskich zakładów przemysłowych.

Ponieważ urządzenia Taurona są jednymi z najstarszych u polskich wytwórców energii, budowa nowych mocy przez spółkę nikogo nie dziwi. Zaangażowanie w energetykę PGNiG, koncernu poszukującego, wydobywającego i handlującego gazem, może już zastanawiać. Ale tylko przez chwilę, bo w obliczu stopniowego uwalniania rynku, to świetny sposób na pozyskanie długoletnich odbiorców paliwa i dywersyfikację źródeł przychodów.

Przyczyn, dla których PGNiG zdecydował się wejść w produkcję energii, należy szukać w drugiej połowie ubiegłej dekady. W opracowanej jeszcze w 2008 r. strategii gazowego koncernu, zarząd rozważał trzy istotne, nowe obszary działalności, w które spółka mogła się zaangażować: energetykę, przemysł petrochemiczno-rafineryjny oraz przemysł chemiczny.

– Dokładna ocena perspektyw poszczególnych branż pozwoliła nam wskazać energetykę, jako najbardziej pożądany kierunek rozwoju, i sektor, w którym oczekujemy istotnego wzrostu popytu na gaz. Ważne było też podobieństwo rynków i zbieżność produktów – gaz ziemny i prąd są produktami komplementarnymi, przy których można wykorzystywać mechanizmy sprzedażowe, którymi PGNiG już dysponowało. Zaplanowany przez nas proces to często spotykana forma ewolucji firm gazowych i energetycznych, które przechodzą na swoje rynki i stają się koncernami multienergetycznymi. PGNiG byłoby pierwszą taką spółką w Polsce i wydawało się to bardzo korzystne dla firmy – wyjaśnia biuro prasowe PGNiG.

Z partnerem pół na pół

W 2008 r. PGNiG prowadziło rozmowy z wieloma partnerami z tego sektora. Jednym z nich był Tauron, który rozważał wówczas budowę bloku gazowo-parowego w Stalowej Woli.

– Udało nam się przekonać Tauron, że PGNiG będzie dobrym partnerem, a nasze doświadczenie z branży gazowej oraz możliwość podzielenia się obciążeniami finansowymi i ryzykami tego projektu, będą istotnym wkładem w przedsięwzięcie – słyszymy w spółce.

20 listopada 2008 r. koncerny podpisały list intencyjny o współpracy w zakresie budowy zasilanych gazem elektrowni i elektrociepłowni, wytwarzania energii elektrycznej w oparciu między innymi o gaz ziemny oraz obrotu prądem. Na efekty pracy zespołów roboczych, których zadaniem była analiza potencjalnych projektów oraz przygotowanie koncepcji współdziałania i  realizacji wspólnych przedsięwzięć, w tym studium wykonalności trzeba było poczekać ponad rok. Porozumienie, określające ramy projektu w Stalowej Woli, zawarto 7 grudnia 2009 r.

Obie grupy kapitałowe, działając poprzez swoje firmy PGNiG Energia oraz Tauron Wytwarzanie podzieliły się po połowie akcjami powołanej do realizacji projektu spółki celowej Elektrociepłownia Stalowa Wola S.A. (ECSW).

Jak działa ta machina

Założenia finansowe projektu przewidują, że właściciele będą dzielić się po połowie zyskami z przedsięwzięcia i w tej samej proporcji odbierać wyprodukowaną energię elektryczną. PGNiG zależało, by być dostawcą gazu ziemnego do elektrociepłowni, co zostało zapisane w umowie. Strony zawarły także porozumienie precyzujące zasady sprzedaży prądu przez ECSW oraz ogólną umowę określającą zasady współpracy akcjonariuszy oraz ich prawa i obowiązki. Strony obdzieliły się nimi po równo.

Energię elektryczną będzie od ECSW kupować PGNiG Energia po stronie PGNiG oraz wyznaczony do tej działalności podmiot po stronie Tauronu. Umowa została zawarta na 14 lat. Jej łączna szacunkowa wartość sięga 13,56 mld zł. Przedmiotem umowy gazowej jest dostawa paliwa przez 14 lat. Rocznie do bloku w Stalowej Woli ma go trafiać ok. 540 mln m3.

ECSW będzie również sprzedawała ciepło do odbiorców przemysłowych i komunalnych w Stalowej Woli i miejscowości Nisko, dzięki czemu uzyska dodatkowe przychody z systemu wsparcia wysokosprawnej kogeneracji (tzw. żółte certyfikaty).

Lepszy bank od obligacji

Na papierze większość tego typu inwestycji wygląda dobrze. Weryfikacja przedsięwzięcia nadchodzi w momencie, gdy zaczyna się poszukiwanie źródeł  finansowania. W przypadku ECSW obustronne umowy zostały tak skonstruowane, aby można było przeprowadzić przedsięwzięcie w formule project-finance, a więc w takiej, w której banki finansują bezpośrednio spółkę celową, odpowiedzialną za realizację całego przedsięwzięcia.

Piotr Zdrojewski, dyrektor z Działu Doradztwa Biznesowego PwC, przyznaje że model wybrany przez Tauron i PGNiG świetnie nadaje się do finansowania dużych projektów.

– Inwestycje energetyczne powinny się więc opierać w dużym stopniu na finansowaniu bilateralnym. Można oczywiście wyemitować obligacje, a środki przeznaczyć na budowę bloku energetycznego. Warto jednak pamiętać, iż we wszystkich trzech ostatnich inwestycjach w nowe moce (Łagisza II, Pątnów II i Bełchatów II – red.) doszło do co najmniej jednej sytuacji kryzysowej – przypomina Zdrojewski.

Jego zdaniem jeżeli taki kryzysowy scenariusz miałby miejsce przy projekcie finansowanym z obligacji, to byłby to znacznie większy kłopot dla inwestora, niż w przypadku kredytowania bankowego.

– Jest ono znacznie bardziej elastyczne i daje więcej możliwości rozwiązań. Powód – więcej interesów z inwestorem łączy banki, niż właścicieli obligacji. Z rynkiem kapitałowym trudniej się też rozmawia – uzasadnia.

Spółka ECSW będzie działała w formule „koszt plus”. Oznacza to, że produkując prąd w oparciu o gaz, który dostarczy PGNiG, będzie mieć zagwarantowany takim poziom przychodów z odbioru wytworzonej energii, który pozwoli spłacać zadłużenie w bankach. Przychody z ciepła i z żółtych certyfikatów będą zasilały spółkę, a zyski wypracowywane przez spółkę zostaną podzielone po połowie między partnerów. Oczywiście po spłacie wszystkich zobowiązań związanych z zadłużeniem.

Kto wyłoży pieniądze na inwestycję? Po analizie różnych źródeł finansowania uznano, że optymalny będzie model finansowania przez Europejski Bank Inwestycyjny i Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju. Będą to bezpośredni kredytodawcy, natomiast banki komercyjne będą współfinansowały ten projekt poprzez współpracę z EBOiR. Analitycy przyznają, że taki bezpieczny kształt kredytowania mogły wymusić banki komercyjne, które obawiają się wpadek, o których wspomina ekspert PwC.

Z Hiszpanami „pod klucz”

Tauron i PGNiG chcą jednak ryzyka zminimalizować do zera. Ponieważ żaden z partnerów nie ma doświadczenia w budowie bloków gazowych, spółki zdecydowały się na realizację przedsięwzięcia w formule „pod klucz”.

– Bezpieczeństwo projektu, ograniczenie ryzyk technologicznych, wysoka niezawodność i sprawność oraz konkurencyjność cenowa były podstawowymi kryteriami, wokół których stworzyliśmy naszą Specyfikację Istotnych Warunków Zamówienia dla generalnego wykonawcy – podkreśla PGNiG.

Przetarg na wybór generalnego wykonawcy został rozstrzygnięty wiosną tego roku. Zakończył się zwycięstwem hiszpańskiej firmy Abener Energia. Umowę z wykonawcą podpisano pod koniec kwietnia. Przy projekcie będzie także pracował inżynier kontraktu, mający czuwać nad prawidłowym przebiegiem inwestycji. Tę rolę pełni firma ILF, również wyłoniona w przetargu publicznym. Blok ma rozpocząć pracę na przełomie 2014 i 2015 r.

To pierwsza tak duża inwestycja w Polsce w branży energetycznej, jeżeli chodzi o bloki parowo-gazowe, więc partnerzy nie chcieli brać na siebie zbyt dużego dodatkowego ryzyka. Spółka nie zdecydowała się zatem na nowe rozwiązania technologiczne, tylko takie, które są już sprawdzone i bezpieczne.

Do wspólnej realizacji projektu przekonany był także Tauron. Inwestycja jest zgodna z założeniami strategii grupy, która między innymi zakłada zmianę miksu paliwowego, który dziś opiera się na, zwalczanym przez Komisję Europejską, węglu. Gaz – blisko dwukrotnie tańszy pod względem kosztów emisji CO2 – świetnie się do tego nadaje.

– Wysoka sprawność, niska emisja dwutlenku węgla, związków siarki i azotu oraz niskie koszty stałe będą głównymi atutami nowej jednostki – mówi Dariusz Lubera, prezes Tauronu.

Inwestycjom realizowanym wspólnie przez największe polskie koncerny energetyczne kibicuje Mikołaj Budzanowski, minister skarbu państwa.

– Nowy blok w elektrociepłowni wpisuje się w „strategię pełną energii” i jej trzy podstawowe zasady: wizję, konsekwencję, innowacyjność. Opierając się na tych elementach zmieniamy rzeczywistość energetyczną w Polsce. Efektem realizacji strategii jest szereg inwestycji, które niedługo mogą zmienić polską politykę energetyczną. Oprócz inwestycji w Stalowej Woli, jest także budowa gazoportu w Świnoujściu oraz ponad 1000 km gazociągów, które pozwolą nam tworzyć dojrzały i efektywny rynek gazu – mówił minister, przy okazji podpisania umowy z wykonawcą bloku Tauronu i PGNiG.

Sojuszników do innych własnych inwestycji szuka także sam Tauron. Wspólnie z KGHM chce budować blok energetyczny Blachownia w Kędzierzynie-Koźlu o mocy 850 MW.

Największe ryzyka związane ze Stalową Wolą? Zdaniem analityka największym ryzykiem wspólnego projektu PGNiG i Tauronu jest niewiadoma związana z kształtem wsparcia dla tzw. kogeneracji. Za produkowanie energii w skojarzeniu z energią elektrociepłownie otrzymują dziś żółte certyfikaty, które stanowią dodatkowy dochód właściciela instalacji.

– W przypadku bloków gazowych napędzanych paliwem droższym od węgla to istotny element opłacalności inwestycji – mówi analityk Kamil Kliszcz z DI BRE.

Jaka będzie ostateczna wysokość wsparcia okaże się dopiero późną jesienią, kiedy projekt prawa o odnawialnych źródłach energii trafi do Sejmu.

Autor jest dziennikarzem Dziennika Gazety Prawnej.